DLA RODZICÓW
Tato, obserwuję Cię
Dzieci naśladują dorosłych. We wszystkim
Bezsens myślenia o wynikach, czyli jak zabić sportowy talent dziecka
Dla rodziców do rozważenia: Kilka słów o komunikacji
7 zachowań rodziców, które przeszkadzają dzieciom zostać liderami
Respect
Sport szkołą życia?
Rodzic na medal. Część 2
Rodzic na medal. Część 1
Jak powinny wyglądać relacje rodziców z trenerem?
Rola rodziców w wychowywaniu piłkarzy
Stres a młodzi piłkarze



 
Bezsens myślenia o wynikach, czyli jak zabić sportowy talent dziecka
 
Bezsens myślenia o wynikach, czyli jak zabić sportowy talent dziecka

Co jest miarą sukcesu piłki nożnej dzieci? Zdobyte mistrzostwo, wygrane turnieje? Jeśli tak myślisz, jesteś w zdecydowanej większości (99% społeczeństwa). Jesteś w błędzie. Wielu trenerów jest w błędzie. Każdy dąży do jak najlepszego wyniku, ale litości, piłka nożna dzieci ma zupełnie inne aspekty. Dopóki tego nie zrozumiemy, nie mamy szans na sukcesy w piłce nożnej seniorów. Skupienie się na wynikach w meczach najmłodszych to zbrodnia w biały dzień, chcesz się dowiedzieć dlaczego?

W piłce nożnej dla dorosłych sukces mierzony jest w punktach, bramkach, pozycji w tabeli - to jest oczywista oczywistość. Zostawmy seniorów w spokoju, i tak swoje cierpią na boisku. W piłce dziecięcej istotne są inne aspekty. Nadrzędnym celem dla dzieci jest możliwość gry uproszczonej. Dzieciaki rwą się do rywalizacji, chcą pokazać swoim rodzicom, dziadkom wszystko, czego się nauczyły. Ostatecznie są zafascynowane uczuciem gry samym sobie. Jest to jak najbardziej normalne, zdrowe podejście. Gdy dzieci odczuwają presję rodziców, cały czas są krytykowane za nieudane zagrania, to nie ma szans na prawidłowy rozwój psychofizyczny. Piłka nożna ma przede wszystkim sprawiać przyjemność dzieciakom, wyniki i sukcesy przyjdą z czasem. Każde dziecko ma prawo do popełnienia błędów! Tylko nienormalni rodzice o tym nie wiedzą. Przerzucają niespełnione ambicje na swoje dzieci, które potrafią się szybko zniechęcić. Najchętniej zamknąłbym ich w szatni, niech pilnują ubrań, ich obecność na boisku jest niezbędna jak umarłemu kadzidło.

Jakie są negatywne skutki skupiania się na wynikach?

  • grają tylko najlepsi
  • faworyzowane są dzieci bardziej rozwinięte fizycznie (ponadprzeciętne jak na swój wiek)
  • ustalenie „pozycji na boisku”
  • zaczyna się werbowanie graczy.

Wyobraźcie sobie drużynę X, w której w skład wchodzą dzieci 10-12 letnie o budowie ponadprzeciętnej jak na swój wiek. Mniej rozwinięte fizycznie dzieci zostają odesłane na trybunę (??). Trener drużyny X jedzie na mecz ligowy i wystawia swoich „olbrzymów” przeciwko drużynie Y, w której skład wchodzą „maluchy”. Drużyna X wygrywa 4:0, po bramkach zdobytych po dośrodkowaniach lub ze stałych fragmentów gry. Rodzice dzieci z drużyny X są zadowoleni z „sukcesu” oraz trenera, który ma WYNIKI. TO JEST POLSKA RZECZYWISTOŚĆ. Większość ma klapki na oczach, nie myśli perspektywicznie. Typowy trener przekonany jest, że skoro wygrywa mecze, to znaczy, że dobrze pracuje. Gówno prawda!

Sukces w rywalizacji dziecięcej wynika z zabawy i postępów w nauce – dla każdego dziecka. Wyniki i tabele są nieważne!

Trenera grup dziecięcych powinno się rozliczać po kilku latach. Miarą sukcesu jego pracy jest ilość zawodników, którzy podpisali umowę zawodową z klubem piłkarskim. Zna ktoś sukcesy juniorskie Cristiano Ronaldo, Wayne’a Rooney’a, czy Roberta Lewandowskiego? Kogo to obchodzi? Ważne jest, co dany zawodnik może wnieść do zespołu seniorów, ile nauczył się podczas wcześniejszego SZKOLENIA. W Polsce nie ma czasu na szkolenie, liczy się tylko wynik. Zawsze będziemy na szarym końcu piłkarskiego rankingu FIFA, nie ma co liczyć na skok jakościowy bez gruntownych zmian. Na razie nie ma na to szans, struktura PZPN jest zbyt skostniała, aby wprowadzić rewolucyjne zmiany w systemie rozgrywek młodych piłkarzy.

Rodzice wywierają presję, nie tylko na swoich dzieciach, ale także na trenerach i działaczach. W końcu płacą składki, wymagają wyników, to logiczne, zgadza się? Śmieszy mnie taka postawa, z drugiej strony załamuje, dosłownie. Rodzice, którzy kierują się wyobrażeniami piłki dla dorosłych, mają błędne oczekiwania wobec gry dzieci. Dorośli myślący w ten sposób domagają się wystawienia najsilniejszej drużyny i wyróżniają się za linią boiska żenującymi okrzykami adresowanymi do dzieci, przeciwników i sędziów.

Jeżeli trener również będzie się kierował taką miarą sukcesu, to…brak mi słów. Więksi, silniejsi, wcześniej rozwinięci gracze będą stawiani przed naprawdę utalentowanymi graczami. Co nie znaczy, że każdy mały kajtek to wielki talent, żebyśmy się dobrze zrozumieli. W treningach powinniśmy stawiać na wszechstronność, zbyt wcześnie przypisuje się pozycje na boisku. Dzieciaki mają przychodzić na trening bez jakiejkolwiek presji, dla czystej zabawy, bez poczucia strachu. Jeśli nie będzie zdrowej atmosfery na treningu, wokół klubu, to słabsi gracze (na dany moment) opuszczą klub.

Rozwój dziecka przebiega w dynamiczny sposób, nie jesteśmy w stanie przewidzieć skalę postępu danego dziecka. Dajmy mu szansę!

Liga Angielska jest przez wielu uważana za najlepszą na świecie. Podpisuje się pod tym obiema nogami. Sukces ligi nijak ma się do wyników reprezentacji, która jest w czołówce światowej, ale bez znaczących sukcesów. Działacze angielski doszli do wniosku, że trzeba postawić na szkolenie młodzieży. Jose Mourinho na pytanie, dlaczego to hiszpańska piłka odnosi sukcesy, a nie angielska. Krótko odpowiedział: W Anglii uczy się wygrywać, w Hiszpanii grać w piłkę. Trafił w same sedno. W Anglii, od sezonu 2014/2015 nie będzie żadnych rozgrywek ligowych, będzie całkowity zakaz publikowania tabel z wynikami. Poszli po rozum do głowy? Myślę, że tak. Na sukcesy zapewne przyjdzie im trochę poczekać, ale na pewno prędzej, czy później przyjdą.

Czy w naszej piłce coś się zmieni? Z natury jestem optymistą, ale tym razem jestem sceptyczny. Może zmiana rozgrywek ligowych (likwidacja ich) pomogłaby zmianie postawy trenerów, działaczy, rodziców? Powiedzmy sobie szczerze - dzisiaj nie opłaca się szkolić młodzieży. Macierzysty klub dostaje pieniądze w postaci „ekwiwalentu za szkolenie zawodnika”. Kwoty te są śmiesznie niskie, to jak cios z otwartej dłoni w twarz. A może jakby macierzysty klub dostał prowizję za każdy transfer zawodnika, którego wyszkolił (choćby 10%). Delta Warszawa dostałaby 500 tys euro za Roberta Lewandowskiego (transfer z Lecha Poznań do BVB za  5 mln euro). Nie dostała nic. Na szczęście, Robert nie zapomniał o swoich korzeniach , odwiedzał swój macierzysty klub, dostarczając profesjonalny sprzęt, piłki, wspierając finansowo. Czysty profesjonalizm, rzadkość w dzisiejszych czasach…

Trochę się rozpisałem, momentami mnie poniosło. Sama prawda. Tymczasem zabieram się za szkolenie młodzieży, tabele z wynikami wyrzucam do kosza. Radzę abyście zrobili to samo, chyba że chcecie być częścią naszego polskiego bagienka. Wierze w Was, liczę że nie popełnicie błędów swoich poprzedników. Połamania nóg!

Źródło: www.wychowaniefizyczne.net
Autor: Piotr Nowak

Od Akademii Olympic: Artykuł bardzo dobry, ale... Miarą sukcesu nauczania gry w piłkę nożną dzieci i młodzieży nie jest tylko ilość wyszkolonych zawodników, którzy profesjonalnie uprawiają w przyszłości sport, ale także ilość samodzielnych, pracowitych, aktywnych, pewnych siebie i uczciwych ludzi, którzy w dorosłym życiu potrafią sobie radzić oraz współpracować z innymi. Każdy ma prawo grać w piłkę nożną i każdy ma prawo czerpać z gry radość bez względu na wiek i umiejętności.



Start  |  Aktualności  |  Dołącz do nas  |  O nas  |  Oddziały  |  Galeria  |  Kontakt  © Piłkarska Akademia Mistrzów 2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.
projekt i wykonanie: hajime studio